• Slider_11Listopada


To był niezapomniany Dzień Edukacji Narodowej. Spędziliśmy go - nauczyciele oraz pracownicy administracji naszej szkoły - w wyjątkowym miejscu, w pięknych okolicznościach  Królewskiego Stołecznego Miasta Lwowa.

Naszą wizytę na Kresach Wschodnich rozpoczęliśmy w Poczajowie, gdzie odwiedziliśmy Ławrę pw. Zaśnięcia Matki Bożej, jedno z największych sanktuariów Prawosławnego Kościoła na Ukrainie. Wspaniałe miejsce, które robi wrażenie na każdym, kto je odwiedza. Kolejnym miejscem na naszej mapie był zamek w Podhorcach i w Olesku. W tej malowniczo położonej miejscowości 17 sierpnia 1629 roku przyszedł na świat król Polski Jan III Sobieski.

Niedzielę rozpoczęliśmy od spełnienia obowiązku obywatelskiego, więc od wizyty w konsulacie Rzeczypospolitej. Teraz mogliśmy oddać się atmosferze miasta, to była nie tylko uczta dla ducha, ale i ciała. Rozpoczęliśmy nasze zwiedzanie od cerkwi Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, później przez Kościół Dominikanów dotarliśmy do Katedry Ormiańskiej. Ta ujęła nas swoją wyjątkowością i klimatem. Kolejne miejsca na naszej trasie to: rynek z ratuszem, renesansowe kamienice, katedra katolicka, kaplica Boimów, arsenał i mury obronne. Nie mogliśmy nie odwiedzić Adama Mickiewicza, czekał nas tam, gdzie zwykle.

Niedaleko kościoła Jezuitów  zatrzymaliśmy się na dłużej, a wszystko za „sprawą Nikifora”, bo każdy z nas chciał go pociągnąć za nos, bowiem – jak głosi legenda – aby wrócić do Lwowa, trzeba pociągnąć Nikifora za nos.

A później pyszna kawusia w „Fabryce kawy” i ……… rozpływająca się w ustach napoleonka albo serniczek, co kto lubi.

Niezapomnianym przeżyciem okazała się jednak wizyta na Cmentarzu Orląt Lwowskich. Niejednemu z nas zakręciła się łza na wspomnienie rodaków poległych w obronie Lwowa. W hołdzie złożyliśmy wiązankę biało-czerwonych kwiatów i ku przestrodze, wpisując się w księdze pamiątkowej, przywołaliśmy słowa naszego wieszcza „Jeśli zapomnę o Nich – ty Boże na niebie zapomnij o mnie!”

Nacieszyliśmy się atmosferą tego wyjątkowego miasta. Hotel ,,Warszawa” gościł nas z honorami, pogoda nam sprzyjała, ludzie też – więc naładowaliśmy akumulatory na kolejne miesiące pracy.  

Wizyta we Lwowie zawsze trwa zbyt krótko, ale że każdy chwycił Nikifora za nos więc …….. do zobaczenia.

Dodatkowe informacje